Na skraju Wszechświata

Opowiadanie science fiction „Na skraju Wszechświata”.


Statek Arka: 1 godzina trwania misji

Skok zakończył się powodzeniem. Ja i Monika od godziny przebywamy w przestrzeni znajdującej się na skraju Wszechświata. To pierwsza tego typu misja z udziałem ludzi, ponieważ do tej pory wysyłano jedynie maszyny. Jestem zaszczycony faktem, iż mogłem zapisać się na kartach historii, chociaż zdaję sobie sprawę z ponoszonego przeze mnie ryzyka – jest ogromne.

No dobrze, ale w czym rzecz? Czego tak właściwie dokonaliśmy i jakim cudem znaleźliśmy się w tak wyjątkowo nieosiągalnym miejscu? Gdybym miał to opisać obrazowo, to porównałbym to do surfera znajdującego się na fali… Nasz statek kosmiczny generuje zakrzywienie czasoprzestrzeni, które pozwala osiągnąć pozornie niemożliwy efekt, mianowicie poruszamy się szybciej od światła, choć… tak naprawdę stoimy w miejscu. To proste, fala symbolizuje tu czasoprzestrzeń, a niesiony przez nią surfer, to my! Cała praca jest wykonywana przez zakrzywioną czasoprzestrzeń, ponieważ… ach… z resztą, powtarzam się, a samo porównanie jest mało wyrafinowane. Będę musiał wymyślić coś lepszego, to nie może być oficjalna wersja mojej przemowy powrotnej.

Pora zmienić temat. Statek kosmiczny w którym się znajdujemy, posiada mało oryginalną nazwę „Arka”, lecz to co robimy za jego pomocą jest już znacznie bardziej interesujące oraz… oryginalne. Krótko mówiąc, jest to przełomowy krok w dziejach Ludzkości Zjednoczonego Wszechświata. Wszystko zostało tak skonfigurowane, abyśmy bez problemów podążali za tak zwaną granicą Wszechświata. Jest to dość umowne określenie, jako że nikt nie wie… z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Końcem? Takim najprawdziwszym, ostatecznym końcem wszystkiego? Dalej nie ma już materii w jakiejkolwiek postaci, czasoprzestrzeni czy energii w jakiejkolwiek, bardziej lub mniej egzotycznej postaci?

Każdy słyszał, że Wszechświat się nieustannie rozszerza. Że jest w związku z tym nieskończony, że jego ekspansja nieustannie przyspiesza… Jednak czy ktokolwiek mógł śnić o odkryciu czegoś takiego, jak faktyczna granica tego procesu?

Statek Arka: 6 godzina trwania misji

Zakończyliśmy pierwszą serię eksperymentów i zasłużyliśmy na odpoczynek. Monika zaproponowała mi kawę, ale… ja czułem się na tyle zmęczony, że po prostu postanowiłem się zdrzemnąć. Wleciałem do mojego prywatnego modułu i wgramoliłem się do specjalnego śpiwora, który jest przymocowany do ściany. Znajdujemy się w stanie nieważkości, ponieważ Arka nie została wyposażona w generator sztucznej grawitacji. Oczywiście nie było takiej potrzeby, bo nasza misja jest niezwykle krótka.

Zasypiając myślałem o granicy Wszechświata, którą potocznie określa się mianem zwierciadła. Jakież było zaskoczenie środowisk naukowych, kiedy dotarły do nas pierwsze zdjęcia z bezzałogowych misji. Koniec wszystkiego wygląda jak… wielkie lustro. Pamiętam kiedy moja córka doszła do wniosku, że statek kosmiczny wykonujący zdjęcia tego niesamowitego zjawiska, w gruncie rzeczy robił sobie „selfie”. Zabawne, ale w pewnym sensie miała rację.

Inna, być może nawet bardziej istotna kwestia jest taka, że zwierciadło nie stanowi nieprzekraczalnej granicy! Jeżeli jakiekolwiek ciało się z nim zetknie, wtedy zacznie do niego stopniowo wnikać. Pytanie brzmi, co się dzieje po drugiej stronie? Nic stamtąd nie wróciło, a przesyłanie sygnału powrotnego w jakiejkolwiek postaci, nie jest możliwe. Czy roboty, które tam wysłaliśmy, bezpowrotnie przepadły? A może odkryły coś znacznie więcej, tylko nie mogą się z nami komunikować.

Statek Arka: zegar wskazuje 5 godzin i 59 minut trwania misji

Czuję się jakbym spał całą wieczność, chociaż… zegar misji… wychodzi na to, że wyświetla złą wartość.

Natychmiast wstałem z łóżka i pobiegłem szukać Moniki. Dobrze, że mamy generator sztucznej grawitacji, bo łatwiej się wtedy poruszać po statku kosmicznym. Zainstalowaliśmy go mimo, że misja nie powinna trwać zbyt długo.

Statek był pusty, nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Najgorsze, że to nie był koniec moich zmartwień. W jednym z pomieszczeń pokładowych znajdowała się… potężna dżungla. Co tu robi sztuczna dżungla? W innym pomieszczeniu nie było lepiej. Ujrzałem tam tapety, stare drewniane meble i włączony telewizor, który był ustawiony na stacji transmitującej obraz ukazujący nasz statek kosmiczny. Gdyby wierzyć temu co tam zobaczyłem, to… z jakiegoś powodu zetknęliśmy się ze zwierciadłem. Arka dotykała końca Wszechświata i powoli przenikała na drugą stronę.

– To chyba jakiś koszmar.

Kilkukrotnie uderzyłem się w policzek. Wykrzykiwałem z całych sił, że pora się obudzić. W końcu wróciło mi trzeźwe myślenie i zwyczajnie udałem się do pomieszczenia kontrolnego, w którym można znaleźć przycisk awaryjnego zakończenia misji. Czym powinno skutkować jego wciśnięcie? Powrotem na orbitę planety Ziemia, i to w ułamku sekundy…

– To nagranie ma stanowić dokumentację, która zostanie wykorzystana podczas śledztwa dotyczącego przebiegu misji. Nie wiem gdzie przebywa Monika, nie mogłem jej znaleźć. Nie wiem nawet, czy czasem nie postradałem zmysłów. Mam halucynacje i z każdą chwilą jest coraz gorzej, dlatego uznałem, że nie mogę kontynuować dalszych badań. Przepraszam… nie wiem co się stało.

Po tych słowach zdjąłem ochronną klapkę i położyłem palec na czerwonym guziku. Czułem jego gładką powierzchnię i jeszcze przez parę minut zastanawiałem się, czy na pewno powinienem to zrobić. Odpowiedź wciąż brzmiała „tak”. Byłem zlany potem, widziałem niestworzone rzeczy, nie wiedziałem gdzie przebywa Monika – jedyna osoba, która mogła udzielić mi jakiejś pomocy – więc po prostu to zrobiłem, nacisnąłem ten cholerny guzik.

Nic się nie stało. Przycisk nie zadziałał. Stałem tam jak idiota, który mimo ukończenia najbardziej prestiżowych uczelni we Wszechświecie oraz posiadania imponującej historii zatrudnienia w swoim CV, nie wiedział co ma zrobić.

– Czy tu na pewno było sztuczne pole grawitacyjne? Chyba jednak nie… W dodatku zegary odmierzające czas trwania misji… wszystkie zatrzymały się w tej samej chwili. To nie jest jakaś drobna usterka, Arka naprawdę zetknęła się ze zwierciadłem. Wszystko wskazuje na to, że otrzymałem bilet w jedną stronę.

Koniec części pierwszej.