Przekleństwo białych dziur (twórczość sci-fi)

Opowiadanie science fiction „Przekleństwo białych dziur”.


Okazało się, że białe dziury istnieją. Przekonał nas o tym rozbłysk gamma wykryty przez pierwsze satelitarne wielozakresowe orbitalne obserwatorium o nazwie Swift. GRB 060614 okazał się być ich sposobem na podróż. Początkowo nikt nie wierzył w to, że białe dziury istnieją, a wspomniany rozbłysk nie był traktowany jako faktyczny przykład wydarzenia, jakim jest spontaniczne wyrzucenie niewyobrażalnej ilości energii i materii, w losowym miejscu czasoprzestrzeni. Dziś wiemy, że zjawisko białych dziur jest prawdziwe. Wiemy też, że nie jest dokładnie tym, za co je kiedyś uważaliśmy.

Białe dziury

One zwiastują ich przybycie. W taki sposób podróżują… Nie ma innej metody na przechodzenie z jednego Wszechświata do drugiego – białe dziury stanowią jedyny, ale też bardzo niebezpieczny sposób. Dla zwykłych form życia, nieprzystosowanych do takiego podróżowania, byłoby to jak wyrok śmierci. Natomiast ich gatunek to zupełnie coś innego… Są zbudowani z cząsteczek, które nigdy nie zostały przez nas odkryte. Są bardzo rzadkie i jest ich zaledwie garstka, w każdym z istniejących Wszechświatów. To niesamowite, że zadają sobie tyle trudu aby je pozyskiwać, chociaż… gdyby się nad tym zastanowić, to właśnie dzięki nim stali się tym, czym są. Oni nie przypominają niczego co znamy, niczego co moglibyśmy sobie wyobrazić, spotkać, wyśnić, teoretycznie zaproponować… nie wiem czym są… nikt nie wie. Jednak przybyli. Wyjaśnili nam, że wnętrze Ziemi zawiera w sobie odrobinę tych niezwykle rzadkich, a zarazem kluczowych dla ich przetrwania cząsteczek. Jedynym sposobem ich wydobycia, będzie unicestwienie całej planety.

Jako znacznie bardziej zaawansowane formy życia, postrzegają nas jako… nieistotne mrówki, które przypadkiem zamieszkują to miejsce. Nasze przetrwanie nie ma dla nich choćby najmniejszego znaczenia, lecz nie wynika to z agresywnego nastawienia. Po prostu zrobią to, po co tu przybyli, bo są w trakcie realizowania swojego planu. Wyobrażacie sobie, żeby ludzie wstrzymali budowę szpitala, bo okazało się, że na miejscu stoi mrowisko? To w gruncie rzeczy bardzo podobna sytuacja… Tylko że oni natknęli się na organizmy, z którymi można się porozumieć, więc poinformowali nas o swoich zamiarach i dali nam czas, abyśmy mogli opuścić Ziemię, zamieszkać w innym miejscu, zrobić taką szybką przeprowadzkę. Miły gest z ich strony. Szkoda tylko, że nie interesuje ich to, iż ludzkość nie jest w stanie wyprowadzić się z Ziemi. Nie jesteśmy na to gotowi pod jakimkolwiek względem, a już na pewno nie zorganizujemy niczego sensownego w czasie, jaki nam dali. Jutro będzie po wszystkim… Ziemia przestanie istnieć, a oni wydobędą z jej wnętrza swoje bezcenne cząsteczki. To zabawne… całe życie marzyłem o odkryciu, zaobserwowaniu, spotkaniu obcej formy życia. Teraz, kiedy miałem okazję być jednym z naukowców wysłanych do pozaziemskich przybyszy, będąc oficjalnym przedstawicielem ludzkości, wiem, że moje marzenie było zwykłym przekleństwem. Przekleństwem, które kierowało moim życiem, bo przecież inaczej nie dążyłbym do bycia astronomem. Zastanawiam się teraz, ile Wszechświatów już odwiedzili? Ile planet zniszczyli? Ile form życia napotkali na swojej drodze? Ile z nich było inteligentnych? W jaki sposób stali się tym, czym są? Dowiedziałem się, że porzucili swoje prawdziwe ciała i przeszli do zupełnie nowej formy istnienia, której podstawowym budulcem jest ta niezwykle rzadka cząsteczka o nietypowych właściwościach. Zyskali dzięki temu długowieczność oraz możliwość łamania praw fizyki, niezależnie od tego w jakim Wszechświecie się znajdują. Najważniejsze jest chyba to, że mogą bezpiecznie korzystać z tuneli czasoprzestrzennych do odbywania podróży między Wszechświatami. Wchodzą do czarnych dziur, po to żeby pojawiać się po drugiej stronie, a towarzyszy temu zjawisko, które my określamy jako białe dziury. Szkoda, że nie chcieli z nami porozmawiać trochę dłużej i wyjawić więcej tajemnic tego Wszechświata… a może nawet innych Wszechświatów. Szkoda, że nie chce im się tracić więcej czasu na nieistotną mrówkę, którą jestem z ich perspektywy. Szkoda, że jutro wszyscy zginiemy.