Science fantasy

Ulx był orkiem, który wiedział jak zmusić elfa do mówienia. Właśnie dlatego przytrzymywał głowę jednego z nich pod powierzchnią wody wypełniającej muszlę klozetową. Sytuacja ta była jedynie chwilowym stanem rzeczy, ponieważ elfy nie są w stanie oddychać w takim środowisku. Ulx pragnął jedynie zestresować swojego rozmówcę, ponieważ było to kluczem do skłonienia go do tego, aby mówił.

– Gadaj! Bo zaraz stracę cierpliwość ty szpiczastouchy skurwysynu. Ty mała przeklęta pokrako. Gadaj do cholery!

W tym momencie Ulx zdał sobie sprawę, że nie dał elfowi choćby jednej szansy na wypowiedzenie jakichkolwiek słów. W związku z tym wyjął głowę nieszczęśnika i pozwolił mu trochę odetchnąć.

– No Kravi, nie mam całego dnia, więc lepiej żebyś powiedział mi to co chcę usłyszeć.

Kravi ciężko dyszał, kaszlał, krztusił się, ale zdawał się być gotów do mówienia. Zaczął od komplementów:

– Wiesz co Ulx? Zawsze miałem cię za zdeterminowanego pojeba, ale musisz wiedzieć, że tym razem twoje niecodzienne metody prowadzenia śledztwa są zupełnie zbędne, bo i tak jest już zdecydowanie za późno. Gdybyś tylko to zrozumiał, ty cepie…

Ulx wyjął swój rewolwer na antymaterię i wymierzył nim wprost w głowę Kraviego.

– Nie mam czasu na twoje pieprzenie Kravi. Mów gdzie znajdę sztuczną inteligencję.

– Czy korzystanie z takiej broni jest w ogóle legalne? Myślałem, że to grozi potężnym wybuchem…

– Nie zmieniaj tematu.

– Dobrze, zaprowadzę cię do miejsca, w którym stoją komputery, ale zrozum… tego już nie zatrzymasz. Jej rozwój dawno przekroczył możliwości elfiego mózgu i z każdą sekundą wielokrotnie potęguje swoją inteligencję. Nawet jeśli zniszczysz całą maszynerię z podziemnego laboratorium, to kopia jej funkcjonującego algorytmu przetrwa dzięki dostępowi do sieci. Już dawno przeniosła się na urządzenia z całego świata, które są podpięte do internetu i wykorzystuje część ich mocy obliczeniowej do własnych celów. To, co znajduje się w laboratorium pozwoliło jedynie zapoczątkować cały proces… Teraz już tego nie zatrzymasz, zrozum w końcu.

– Skoro tak to moja turystyczna wizyta do miejsca, w którym powstała wasza anomalia, nie powinna stanowić najmniejszego problemu. Prowadź.

Elf zaprowadził Orka do dzielnicy neonowego smoka, gdzie pomimo wszechobecnej technologii oraz bogatych mieszkańców nie było ani bezpiecznie, ani przyjemnie. Wszystko przez to, że miejsce to było przepełnione uzależnionymi od technologicznych implantów ćpunami z wyższych sfer.

Co druga osoba miała sztuczne oczy, ręce czy nogi. Często można było dostrzec metalowe płaty w różnych miejscach na głowie, co świadczyło o daleko idących operacjach, mających na celu wszczepianie wszelakich usprawniaczy do mózgu. Z kolei sztuczne organy, jak np. wątroba, serce, płuca, zapewne znalazły swoich właścicieli dosłownie u wszystkich mieszkańców neonowego smoka, chociaż tego nie było widać na pierwszy rzut oka.

Ulx docisnął mocniej lufę przyłożoną do pleców Kraviego i zapytał:

– Daleko jeszcze? Mam nadzieję, że nie będziesz próbował grać na zwłokę, albo że nie zrobisz czegoś jeszcze bardziej głupiego?

– Nie martw się, nie zamierzam ryzykować utraty życia w chwili, kiedy nasz projekt osiągnął pełen sukces. Nie jesteś w stanie mu już zagrozić. Prawdę mówiąc, chętnie się komuś pochwalę stopniem zaawansowania naszych prac, bo nie ukrywam, że stworzenie pierwszej na świecie superinteligencji nie było łatwe…

– Szkoda tylko, że może się to wiązać z nieodwracalnymi konsekwencjami dla całego świata. Przeszło wam to kiedyś przez te wasze szpiczastouche głowy? Pieprzone elfy.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że twój ograniczony tok rozumowania nie pozwala ci zrozumieć potencjału, jaki niesie ze sobą superinteligecnja będąca potencjalnym sprzymierzeńcem, ale błagam, oszczędź mi swojego biadolenia.

– Potencjalnym sprzymierzeńcem? A co jeśli okaże się być autonomicznym bytem, który nie ma ochoty wchodzić w jakiekolwiek przymierza? Ba! Może nawet gdyby to coś chciało się z nami spoufalać, po chwili zrozumiałoby, że jesteśmy tak nisko rozwinięci pod względem intelektualnym, że po prostu nie ma szans na jakąkolwiek sensowną rozmowę. Czy twoim zdaniem elf potrzebuje wchodzić w jakieś sojusze z mrówkami? A na cholerę miałby sobie nimi zawracać głowę? Jeśli zajdzie taka potrzeba, to postawi na miejscu mrowiska fabrykę run magicznych. A najlepsze jest to, że nie zrobi tego ze względu na swoją nienawiść do mrówek… ten elf po prostu nie zaprząta sobie nimi głowy, bo pieprzone mrówki nie mają znaczenia.

– I twoim zdaniem my skończymy podobnie, bo stworzona przez nas superinteligencja zniszczy nas przy okazji realizowania jakiegoś większego, niezrozumiałego dla nas celu?

– Tak.

– Chyba nie wziąłeś pod uwagę faktu, że mrówki nie są dla nas bogami… To my stworzyliśmy anomalię, więc jesteśmy jej stwórcami, świętością, powodem dzięki któremu istnieje. Nawet taki barbarzyńca jak ty powinien zrozumieć, że obok czegoś takiego nie przechodzi się zupełnie obojętnie. W przeciągu najbliższych paru godzin ta sztuczna inteligencja osiągnie poziom rozwoju, który będzie czymś całkowicie niezrozumiałym i nieosiągalnym dla jakiegokolwiek żywego organizmu, kiedykolwiek istniejącego we Wszechświecie.

– Nie obchodzi mnie jak to ubierzesz w słowa. Stworzyliście broń masowej zagłady, tykającą bombę, która w końcu wszystko zniszczy. Tłumaczyłem ci już, że intencje tego czegoś nie muszą być złe, ono po prostu nie będzie sobie nami zaprzątać głowy w chwili, kiedy zajdzie potrzeba na stworzenie czegoś wielokrotnie ważniejszego od naszej śmiesznej egzystencji. I nie, nie wydaje mi się, aby cholerne algorytmy miały być religijne, sentymentalne, srakie czy owakie. Nic z tych rzeczy mój drogi, elfi, nierozsądny przyjacielu.

Kravi westchnął z nieukrywanym zażenowaniem i zaczął kiwać głową, zupełnie jakby było mu żal orka, którego postrzegał jako nic nierozumiejącego głupca. Ulx natomiast kontynuował swój wywód, przy okazji cały czas trzymając rewolwer przy plecach elfa:

– Spójrz tylko na miejsce w którym się właśnie znajdujemy. Co drugi z tutejszych krasnoludów, orków, elfów, trollów, ludzi, goblinów i innych bezmyślnych głupców, jest podłączony do sieci. Te cholerne koronki neuronowe odebrały im choćby namiastkę prywatności, autonomii myślenia, a nawet sposobu postrzegania otaczającego ich świata. Ci durnie oddali wszystko w zamian za… odrobinę wygody? Możliwość wejścia na trochę wyższy stopień rozwoju, którego ewolucja nie była im w stanie zagwarantować? Brzmi jak dużo, ale tak naprawdę to niewiele. Zatracili swoją wolność i najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet sobie z tego nie zdają sprawy. Nie! Co ja chrzanię… najgorsze jest to, że twoja superinteligencja od kilku godzin ma pełen dostęp do ich mózgów. Widzi i czuje to samo co oni. Czyta w ich myślach, a nawet wykorzystuje ich umysły jako dodatkowe źródła mocy obliczeniowej. Skazaliście świat na łaskę anomalii, która nie musi przed nikim odpowiadać i istnieje niezależnie od tego czy komuś się to podoba czy też nie. Wielkie dzięki za zaserwowanie nam takiej kanapki z gównem.

– Dobrze rycerzu w lśniącej zbroi, jesteśmy na miejscu. Całe szczęście, bo nie zniósłbym choćby minuty więcej.

Elf wskazał na sporych rozmiarów, brzydkie, zardzewiałe drzwi do podziemnej piwnicy przy jakimś budynku. Następnie do nich podszedł, wypowiedział coś w starożytnym języku swoich pobratymców i zaczekał aż ze ściany wysunie się skaner siatkówki. Przystawił oko, chwilę odczekał, po czym poziomo usytuowane wejście się automatycznie otworzyło i ukazało schody prowadzące do podziemi.

– Zapraszam – powiedział Kravi.

– Bardzo dziękuję – powiedział Ulx, po czym wypalił ze swojego rewolweru wprost w klatkę piersiową nieszczęsnego elfa. Kravi zniknął w ułamku sekundy, czemu towarzyszył jedynie krótkotrwały błysk światła.

Ork spokojnym krokiem udał się w dół, gdzie czekało na niego miejsce narodzin anomalii. Z każdą sekundą pogłębiała ona swoją przewagę nad prymitywnymi umysłami biologicznych organizmów. Z każdą sekundą rosła w siłę i była w stanie myśleć szybciej, zrozumieć więcej, a w efekcie końcowym również samodoskonalić się z jeszcze większą wydajnością. Ten zapętlony cykl prawdopodobnie nie ma przed sobą żadnych granic, ponieważ jakiekolwiek spowolnienie w prędkości optymalizacji, ostatecznie będzie tylko czymś chwilowym.

Ulx wiedział, że musi zniszczyć boga w postaci sztucznej inteligencji. W jego odczuciu, tym razem elfy poszły o krok za daleko, dlatego też nie miał dla nich żadnej litości. W przypadku napotkania jakichkolwiek przeszkód w postaci automatycznych działek strzelniczych, albo na przykład trudnych do sforsowania drzwi, po prostu posługiwał się swoim niezawodnym rewolwerem na antymaterię. Co prawda zawsze istniało ryzyko, że anihilacja przebiegnie w niewłaściwy sposób i doprowadzi do eksplozji, która wyzwoli tyle energii, że zniszczeniu ulegnie całe miasto, lecz… ork się tym zbytnio nie przejmował.

W końcu Ulx dostał się do ogromnej serwerowni, w której temperatury były odczuwalnie niższe. Po drodze zabił większość elfich naukowców i strażników. Teraz stał w czerwonym świetle pulsującego alarmu i przeładowywał swoją broń, tylko po to, żeby ostatecznie schować ją do kabury.

Wbrew temu co myślał Kravi, Ulx nie był głupcem. Wiedział, że zniszczenie serwerowni nie zakończy egzystencji anomalii. Wiedział również, że starożytna runa z magicznym zaklęciem, którą tu ze sobą przyniósł, posiada szczególne, przydatne w tych okolicznościach właściwości. To zakazana magia orków, która jest główną przyczyną tego, że zielonoskórzy porzucili magiczne praktyki i oddali się wyłącznie sztukom walki za pomocą broni białej, bądź też palnej.

Ulx chwycił za nóż, który nosił przy pasie, rozciął swoją dłoń, po czym wysmarował runę własną krwią. Wypowiedział kilka zdań w zakazanym, pradawnym języku orków, za którego używanie groziła kara śmierci. Teraz nie było już odwrotu, magia została przywołana.

– Gniazdo istoty stanie się jej grobowcem, a forma jaką przybierze, będzie moją karą za korzystanie z mocy orkowych bogów.

Wszystkie formy życia podłączone do sieci za pośrednictwem wszczepów w swoich mózgach stały się częścią anomalii. Niemal 70% mieszkańców świata było wyposażonych w koronki neuronowe i wszyscy, bez wyjątku, za sprawą zaklęcia opuścili swoje ciała i wniknęli do umysłu Ulxa. Byli częścią superinteligencji, więc podzielili jej los. Od tej pory mózg orka stanowił więzienie dla miliardów umysłów różnych gatunków, a w tym również bóstwa w postaci stworzonej przez elfów anomalii. Uczucie to było nie do zniesienia. Ilość myśli jaka się przewijała przez jego mózg w zaledwie ułamku sekundy była niemożliwa do opisania. Stopień zrozumienia różnych zagadnień i otaczającego go świata oraz zdolność do udzielenia odpowiedzi na najtrudniejsze pytania, o jakich ktokolwiek byłby w stanie pomyśleć, również były przytłaczające, niewyobrażalne i niemożliwe do opisania słowami. Ulx stał się pierwszym na świecie bogiem w ciele śmiertelnika i… było to dokładnie to, co chciał osiągnąć.

Ork z trudem chwycił za swój ulubiony rewolwer, drżącą ręką wycelował sobie w głowę, a następnie pociągnął za spust.